• Wpisów:80
  • Średnio co: 25 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 16:59
  • Licznik odwiedzin:4 205 / 2083 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Pierwszy dzień bez kontroli mamy.

*BILANS*
śniadanie
-jedno usmażone jajko (bez tłuszczu) - 80 kcal
-pół litra koktajlu z truskawek i bananów, owoców nie liczę ale dolałam trochę mleka 2% - 100 kcal
obiad
-spaghetti - ok. 450 kcal
*RAZEM 630/700*

Nie do końca chciałam zjadać ten obiad ale tato był w domu i musiałam. Od jutra tylko śniadania, więcej białka . Idę ćwiczyć

trochę wrzasku dla energii
  • awatar Gość: ty ej aleś ty tu karyniła szok, niedowierzanie i beka :( Wyrosłaś co z tego? Oby!!! A ileś tera przytyto? 79 kg?
  • awatar fatfuckfat: i tak bilans jak dla mnie super ;] na prawdę :* kotki, kosteczki <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Okres mi sie skonczyl, wiec rano sie zwazylam. 58.
No brawo swinko. Przytylas. Ale tego sie mozna bylo spodziewac po tak leniwym babsku jak ja -.-''
Zirytowalam sie i to porzadnie.
No ale juz skonczylam prace, jeszcze tylko poniedzialek, wiec bede miala wiecej czasu. Zaczynam regularne trenigni. Pompki, przysiady i brzuszki. W przerwach miedzy dniami z nimi beda przysiady,cwiczenia na nogi i posladki. Plus bieganie.
I mniej jedzenia, ale czesciej.
Tylko bez przesady ^^
Jest smiesznie bo zmotywowalam moja Sis do odchudzania. Tylko wiecie, bede ja cisnac, zeby sie zdrowo odchudzala a nie jak ja...

*moje straszne cielsko* beben zamiast plaskiego brzuszka. wybaczcie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Przerazilam sie. Weszlam dzisiaj na wage i co widze? 60!
Nowu! Prawda. Mam okres no i wszelkie nadwyzki wagowe z tym zwiazane (+ wazenie pod koniec dnia) wynosza kolo 3 kg. Ale to jednak zawsze to 60... Smutlam.
Ale stwierdzilam, ze tak nie moze byc. Poczekam grzecznie az okres mi sie skonczy i nie bede juz wstawac tak wczesnie do pracy to zaczne ladnie biegac.
Poki co zaczelam robic pompki, brzuszki i przysiady. Pomalutku, powolutku i bedzie pieknie i doskonale.
1/4 wakacji za mna. A ja nic nie schudlam pewnie. Smutno mi z tego powodu. Patrze w lustro i chce mi sie plakac. Jedyne jakos mnie pociesza to moje nozki. Ale i tak sa straszne i ich nie lubie. Coz. Czas zaczac starac sie bardziej. Pfff jeszcze im wszystkim pokaze!

prawda?

*moje nogi* chcialabym, zeby byly juz idealne.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Pojechalam dzisiaj z mama na zakupy. Za pierwsze zarobione pieniadze wykupilam chyba pol H&M... XD
Ale wiecie co najfajniejsze...
Ok rok temu mialam spodnie 40. Dzisiaj musialam juz kupic 36. 36!! Matko tak sie ciesze... chcociaz mama przypaczyla dzisiaj moje wystajace kosci i sie zezloscila troche...
Ale jestem tak oczarowana tym rozmiarem, ze hoho... taka motywacja!
Tylko smutne, musialam kupic sobie nowy stanik... wszystko jest na mnie taaaaaak za duze. Ale trudno. Po co komu piersi. Pf...
Wlasnie zjadlam 2 juz dzisiaj paczka... brawo dla mnie XD
Ale mam jakos dobry humor mimo to. Pojde potem na rower. Nie bede sie zadreczac.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Z jedzeniem jest beznadziejnie. Wczoraj wymiotowalam, dzisiaj wymiotowalam.... Jest zle.
Ale juz nie chce o tym myslec. Teraz mam w glowie cos innego.
Rozmawialam troche z K. wrzeszczal na mnie, mowil ze przeze mnie jak sie denewruje tozaczyna sie dusic... A ja czulam sie tak podle, ze gotak mecze... Ale juz jest ok.
Tylko zwirzyl mi sie z czegos... napisal, ze wie o Anoreksji wiecej niz mi sie wydaje. Poprosilam go wiec, zeby mi to wyjasnil. Przyznal sie, zeod 4 klasy podstawowki sie z tym boryka... wszystkomi opisal. Ze to przemogl. Ze je i chwali sie kazdym zjedzonym posilkiem. Kazal mi sie usmiechnac a ja juz nie mialam zadnych oporow zeby to zrobic.
To smieszne. Ze akurat dwie osoby, mieszkajace 300 km od siebie poznaly sie przez gupi czat. Zakrecily sie na swoim punkcie od pierwszej rozmowy i w dodatku kazde ma identyczny sekret.
Tylko nie wiem jak... Ja wcale nie chce sie tego pozbywac... Trudno mi z tym. Tak cholernie.
  • awatar FitBloggerka: Uda Ci się, musi się udać, on w Ciebie wierzy tak samo jak i my :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Masakra.
Nie dosc, ze rano musialam zjesc sniadanie, potem w pracy drugie to jeszcze dopchali mnie tym wstretnym lunchem. Znajac wujka na kolacje zrobi grilla.
Zabijcie mnie. Od tego jedzenia az mnie mdli.

sniadanie
-kanapka z serem
-herbata
II sniadanie
-2 kanapki z serem
lunch
-wstretny, ociekajacy tluszczem kotlet mielony
-ziemniaki

razem ok. 950 kcal.

Nie wiem co bede kombinowac zeby nie jesc. Albo postaram sie unikac sniadan w domu na rzecz tych w pracy albo cos... Ratujcie.
Smiesznie tylko, bo dostalam caly domek do odmalowania. Najpierw musialam zluszczyc farbe itd. Ponoc mialo to byc dla mnie zajecie na tydzien. A ja jestem w stanie skonczyc to juz jutro. HaHa. Nawet wujek mi powiedzial ze mam sie troche poobijac bo nic innego nie maja teraz juz do roboty XD
  • awatar fatty / skinny GIRL♥: i tak przecież jesz mało :(
  • awatar igaa21: Współczuje Ci. Nienawidze jak ktoś wpycha we mnie jedzenie na które nie mam ochoty. Spróbuj moze zastapic te kanapki jakimiś owocami jesli sie da :)
  • awatar promarcela: w sumie chyba unikanie jedzenia to najlepszy sposób, żeby nie jeść :) u mnie zazwyczaj działa, ale wiem, że czasem ciężko go uniknąć... trzymam kciuki!! uda Ci się ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dorwalam internet w Szwecji. Niestety nie mam polskich znakow. Smutne.
Dzisiejszy dzien jesli chodzi o jedzenie to totalna porazka. Czuje sie tak gruba i paskudna.
Gorzej, ze wujek zalatwij mi w pracy lunche, wiec nie obejdzie sie chyba bez jedzenia. Rozpaczam. Ja nie chce jesc. To mnie wpedza w depresje.
Nie chce tez znowu wymiotowac. To bedzie jeszcze paskudniejsze.
Niech mnie ktos uratuje!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wybaczcie, że znowu nie piszę. Ale wracam ze spotkań średnio po 23 i już nie mam siły włączyć kompa.
Z bilansami idzie dobrze. Jem mało. Bardzo mało...
"Powiedziałam" o wszystkim K., napisałam list. nie umiem mówić o takich rzeczach. Powiedział tylko "no to wyjaśniłaś mi wszystko co i tak już podejrzewałem". Nie spodziewałam się.

We wtorek jadę do Szwecji. Mam tam załatwioną pracę. Więc wpisów raczej nie będzie. Do zobaczenia pod koniec wakacji może...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*3 dzień ścisłej diety*

śniadanie
-herbata- 20 kcal
obiad
-kawałek pizzy-320 kcal
kolacja
--

razem 340 / 300

dobra. z powodu tych 40 kcal nie będę płakać. wychodziłam to już dawno, dawno temu ^u^
Byłam u wujków K. Zamówili pizzę ale bosz. K. uratował mi życie. Powiedział, ze mam anemię i że mało jem z tego powodu... Ale i tak dostałam 4 kawałki. 4 !! Zjadłam jeden. Zaoferował się, że jak tak bardzo nie chce to On zje resztę. I jak go tu nie kochać? No nie da się!!!
Może jutro mu powiem o tym wszystkim... Nie wiem czy dam radę.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
*2 dzień ścisłej diety*
bilans z wczoraj

śniadanie
-kromka chrupkiego pieczywa- 20 kcal
-parówka - 125,5 kcal
-4 ciastka - 250 kcal
obiad/kolacja
--

razem 395,5 / 500

Jest tak cudownie, że aż mi się chce żyć. Wczoraj nareszcie przyjechał K. O matko, już po mnie. Ubóstwiam go bardziej niż kiedykolwiek mogłabym pomyśleć. Już chce się znowu z nim spotkać >u<
Udało mi sie też pofarbować włosy na fiolet. O jejciu. Jak cię cieszem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
*1 dzień ścisłej diety*

śniadanie
-2 kromki chrupkiego pieczywa z dżemem brzoskwiniowym - 60 kcal
-czerwona herbata
obiad/kolacja
-trochę potrawki - 400 kcal

razem 460 / 500
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jest strasznie, okropnie i beznadziejnie. Jestem już wycieńczona psychicznie i nie mam siły kłócić się z rodziną jedzenie wiec jem. Nie mam pojęcia ile tego wychodzi ale i nie mam siły o tym myśleć.
Zacznę dietę od 1 lipca. HSGD albo coś miedzy tym a SGD.
Będą wakacje, będzie cieplej będę mogła biegać. A teraz muszę być dobrym dzieckiem i słuchac sie wpychającej we mnie obleśne jedzenie mamusi albo nie zobaczę sie z K.
A tego bym nie przeżyła.
Zastanawiam się czy mogę mu o tym wszystkim powiedzieć. Boje się tego, ze nie zrozumie, że się przestraszy.
Tylko ja tak strasznie nie chce mieć przed Nim takiej tajemnicy. Że zabijam się powoli od środka.
Smutno mi
Tak więc kochane wracam od poniedziałku. Muszę się teraz ogarnąć.
  • awatar mindless: nie nawidze jak ludzie wmuszają jedzenie, najgorsze to jest , masakra ;x ale dasz rade :) moze k przyjmnie to jakos :)
  • awatar MałaSmutnaJa: Jak kocha to zrozumie ;3! Jedz to na pewno dobrze Ci zrobi, mała przerwa, a potem powrót ze zdwojoną mocą i jeszcze większą motywacją ;*
  • awatar Waiting For Perfection: Trzymaj się :3 Jeżeli mu ufasz to pewnie,że możesz mu powiedzieć...on może zareagować na dwa sposoby: albo Cię zrozumie i cię będzie wspierał albo w drugą stronę..będzie w Ciebie wpychał jedzenie jak rodzice..Ale wybór nalezy do Ciebie ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
*2 dzień HSGD*
*2 dzień regularnego biegania i ćwiczeń*
Śmieszne. Sama "naturalnie" jem mniej niż restrykcyjna głodówka/dieta XD Bawi mnie to.

śniadanie
-jajko na miękko
-ok. 50 g. sera mozzalrella
-1 pieczywo chrupkie
-herbata
II śniadanie
-twaróg biały z truskawkami
-2 nektarynki
-kawałeczek 3Bita
obiad
-3 pierogi ruskie
kolacja
-do edycji

*razem: 742,5/800*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
*1 dzień HSGD*
*1 dzień regularnego biegania i ćwiczeń*
Zbyt wcześnie wstaję. Zbyt późno wracam. Wybaczcie mi za to.
bilans z wczoraj

śniadanie
-jajko na twardo
-ok 50 g. sera mozzarella
-2 chrupkie pieczywa
-herbata z cukrem
II śniadanie
-2 nektarynki
-6 czerwonych winogron
obiad
-jajko sadzone
-trochę marchewki z groszkiem
-trochę zielonej fasolki
-2 chrupkie pieczywa
kolacja
-"Black" bez cukru
-mały Snickers

*razem: 732.5/900*

stwierdziłam, że zrobię sobie HSGD. Plus ułożyłam sobie plan biegania, innych ćwiczeń. Będzie pięknie ^u^
 

 
Wstałam. Zjadłam. Poszłam spać. Wstała. Teraz idę biegać.

śniadania
-4 kromki z miodem
obiad
-chili con carne
kolacja
-jak wróce zjem 2 nektarynki i herbata

razem: 750 kcal
  • awatar Gość: nie zjadaj cukru.... :/ jedz tłuszcz i białko... kobieto bo zejdziez przedwcześnie
  • awatar Waiting For Perfection: No i bardzo ładne .. :] Bilans zdrowy sycący *.* pięknie ;3
  • awatar Gość: 750kcal bardzo ładnie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Ajej. Wybaczcie, że wczoraj nie napisałam ale wróciłam późno do domu i już nie miałam siły.

Bilans z wczoraj

śniadanie
-kulka sera mozzarella
-pół pomidora
-trochę oliwy
obiad
-jajko na twardo
-fasolka zielona
-groszek z marchewką
-ziemniak
kolacja
-4 kromki z miodem

razem: 935 kcal
 

 
Eh. Wiedziałam, ze to się tak skończy.
Jeden dzień bez tabletek i nie jem do 18. Potem rzuciłam się na jedzenie. Dosłownie na wszystko. Nawet na kiełbasę, a ja przecież nigdy nie mogłam jej przełknąć.
Doszły do tego, lód, ciasto, kawałek sera pleśniowego.
Czuję się słaba. Ale udało mi się pozbyć wszystkiego. czekam na burzę. muszę przestać myśleć.
  • awatar Waiting For Perfection: Jak bym siebie widziała...u mnie to samo.. :C Bedzie lepiej :3 Damy radę...To nie koniec świata bądźmy silne nie załamujmy się ;* powodzneia ^^
  • awatar tak emocjonalnie.: Kochana ! To się zdarza , mam nadzieję że to ostatni raz ; )
  • awatar promarcela: Mam nadzieję, że już więcej napadów nie będzie! Trzymaj się ;**
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Nie ma to jak rodzina która Cię nienawidzi i wrzeszczy o wszystko co robisz.
Pozwólcie mi odejść...
Mamy w Krakowie super wystawę. The Human Body Exhibition. W skrócie, spreparowane ludzkie zwłoki. Wystawa miała być do końca czerwca wiec możliwe, że bym się na nią nie wybrała...
Jednak możliwe, ze będzie przedłużona aż do sierpnia! Ta myśl poprawia mi humor po wczorajszej kłótni.
Możliwe, że K. już wtedy przyjedzie i poprosił mnie czybyśmy mogli pójść razem. *"Taka randka, ze zwłokami."*
To byłby najlepszy dzień w moim życiu! Powiem Wam, że ludzkie ciało fascynuje mnie od zawsze, tym bardziej byłoby ciekawie, że K. ma rozszerzenie z biologii. Ach jak On z pasją omawiał mi budowę żołądka. Na wystawie pewnie mówiłby mi wszelkie łacińskie nazwy wszystkich kości i mięśni <3
Takie z Nas dwa psychole

Wpis będzie z zerem. Bowiem rano zaspałam więc nie zjadłam śniadania. A i humor mam od wczoraj zły, płaczę prawie co chwila. Nic nie zjadłam.
Pewnie już nie tknę nic. Nie chce dzisiaj jeść.
więc *0 kalorii*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Nie wiem czemu z tych upałów cały czas mam migrenę. Ledwo żyję. Odwołali nam dzisiaj trening bo trenera nie było. Otóż właśnie trening. Nie wiem, może już pisałam może nie. W każdym razie, od września strzelam w szkolnym klubie. Jestę Łucznikę
Wydawać by się mogło, że co to jest, strzelanie... Phi. A otóż, to jest coś zabójczego.
Na początku było łatwo, pięknie i cudnie. Teraz mam naciąg ramion 32 funty. Bez treningu siłowego, no nie wiem czy ktoś z mojej szkoły tak by od razu sobie naciągnął. Ciągłe zwiększanie naciągu mobilizuje mnie do ćwiczeń. Regularne treningi w szkole, w domu siłowy i rozciąganie. Dążę do naciągu 38 funtów.

Tak zawrzało, że tak strasznie mało jem. Nie prawda XD Dzisiaj sobie odbiłam, chociaż powinnam to zrobić jakimś zdrowym jedzonkiem ale...

śniadanie
-jajecznica z dwóch jajek i kiełbaski
-2 kromki chrupkiego pieczywa
obiad
-nektarynka
-brzoskwinia
-tabletki
kolacja
-lód migdałowy z Lidla :X
-Twix >u<

razem: ok. 900

O masakra. Ale jak zjadłam tego loda to ból głowy mi przeszedł. Raz na jakiś miesiąc mogę sobie chyba pozwolić, nie?
pewnie za jakieś 10 minut przyjdą mi wyrzuty sumienia i chęć zwymiotowania tego. po prostu. ale nie dzisiaj. nie dzisiaj >< !!

Kupiłam sobie dzisiaj bluzkę, w której jak sądzę powinno mi sie dobrze biegać : ) dajcie mi tylko koniec roku. bo teraz mimo braku lekcji nawałka totalna
  • awatar Waiting For Perfection: Pewnie,że mozna sobie pozwolić nic się nie stanie^^ Gorzej byłoby gdybyś zjadła tort :] A baton i lód dużo nie zaszkodzą..^^ Tak wgl bilans bardzo ładny^^
  • awatar Miłośniczka-Ideału-Powrót.: Myślałam że łucznictwo tylko w Roobin Hoodzie ;D .Bardzo Ciekawe zajęcia :) Powodzenia w osiągnięciu tych 38 funtów - cokolwiek to jest ;) Dopadłam ' Dietę (nie)życia , Ćpuna , Wiek cudów i Klinikę śmierci Cobena <3 ' :)
  • awatar some day i will be other thinspo ♥: kalorycznie ladnie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Po treningu odpada mi ręka. Siniak na siniaku, krwiak na krwiaku. Krew, ból i zgrzytanie zębów.
Ale przynajmniej nie musiałam stać w słońcu.

Prawie nic dzisiaj nie zjadłam ale w ogóle nie kce mi się jeść.

śniadanie
-herbata z cukrem
obiad
-twarożek z truskawkami
-tabletki
-koktajl
kolacja
-truskawki
-herbata

razem: ok 200 kcal

tak totalnie nie chce mi się dzisiaj ćwiczyć. zwłaszcza po strzelaniu. ale trzeba :__:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Nauczyciel od WOKu powiedział, że mam posrane we łbie i pytał się co z moją psychiką? Pokazaywałam mu swoje szkice, obrazy i rzeźby, żeby mieć 6 na świadectwo maturalne. Ale powiedział, że mu się podobają i, że mam iść na design na Krakowskie ASP. Śmiesznie.

Ajeja. Zaczęłam dzień taaakim pysznym śniadaniem.
Było takie fane, że aż w szkole na matmie, miedzy wykresami funkcji trygonometrycznych a translacjami o wektor, musiałam je narysować dla uwiecznienia XD

śniadanie
-2 kromki chrupkiego pieczywa
-pół opakowania półtłustego twarogu
-parę truskawek
-herbata
-tabletki
obiad
-5 pierogów z truskawkami
kolacja
-koktajl z melona i kiwi <3

razem: ok. 400 kcal.

*taki szybciutki uproszczony rysunek śniadania*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Śmiesznie.
Najwidoczniej moja szkolna pedagog rozmawiała z moja mamą.
Bo ta, nagle zapragnęła rozmawiać ze mną. Własnie poleciała do sklepu po arbuza. Dlaczego? Bo Ja, wiecznie nie jedząca ja, mam na niego ochotę.
SZALEŃSTWO
Więc teraz mam jeść, to na co mam ochotę... Czyli mam nad nią przewagę.
Zgodziłam się zjeść dzisiaj.

śniadanie
-herbata z cukrem
obiad
-warzywa z patelni
-herbata
kolacja
-herbata
-może uda mi się nie zjeść niczego.

razem: ok. 300 kcal.

jest za gorąco. zdecydowanie.
 

 
Wróciłam właśnie od kardiologa.
Nienawidzę chodzić tam na wizyty.
Bardziej nienawidzę już tylko swojej "matki".
Ni z tego ni z owego zaczęła pierdolić o tym, że nie jem, że się odchudzam etc. PO CO?! po co, ja się pytam.
Niech nie udaje, że coś ją obchodzę.

Pokłuli mnie, robili morfologie i żelazo. Znowu będę musiała żreć tabletki. Pielęgniarka miała ze mnie taki polew. "No to tu teoretycznie powinna być żyła." X3 i mówiła, ze mam strasznie lodowate ręce.
Lekarz zrobił najlepszą rzecz na świecie.
Kazał mi się zważyć. 57,5 (ok. bo byłam ważona w ubraniu).
O JEJCIU jak się cieszę. Szkoda, że tak mało ale jednak kyaaaa >333<
Taka szczęśliwa.
 

 
No i jest ponad te 600.
Spaghetti na obiad i mamusia ślęcząca nade mną aż wszystko zjem :___:
No to by było wszystko w temacie jedzenia. Aż do przyszłego weekendu X3
12 dni do wakacji o jejciu.
Ja już kce teraz. Od pierwszego dnia nie jem mięsa, cukru, pieczywa. Zacznę biegać z moją Sis.
A potem przyjeżdża do mnie K.
Zaraz mnie rozsadzi ze szczęścia >:3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ajeja.
Wczoraj wyszłam sobie z domu na 30 minut. Chciałam pogadać z K. przez telefon. Wróciłam po 4.
Ma darmowe do mnie, wiec zapowiedział, ze już się nie uwolnię od tych telefonów. Ale mit o jak najbardziej pasuje.
Zjadłam wczoraj tylko śniadanie <200 kcal i potem herbatę wieczorem.

Dzisiaj na śniadanie kiwi i herbata. Potem dorwałam ciasto. Mniej niż 100 kcal w kawałku... Awww. takie pyszne i cudowne i wgl. Może uda mi się dobić do ok 600 kcal dzisiaj.
Byłoby ok.
 

 
TAAAAAKI mam super humor.
Ale dzisiaj coś zjadłam. Bo tak X)
śniadanie
-duużo herbaty
-2 rogaliki z dżemem (pyyycha)
-kilka truskawek
-3 tabletki
obiad
---
kolacja
-herbata i jeszcze raz herbata

razem: ok. 150 kcal
cóż za rozpusta X3

Pytacie się o tabletki. Obecnie jest to Apselan.
Ale ogólnie chodzi o leki z chlorowodorkiem pseudoefedryny. Bo chamują (a nawet całkiem zabijają) uczucie głodu i apetyt.

Śmiesznie, bo poszłam sobie ćwiczyć. Mam swoja jedną narwaną piosenkę, którą puszczam w kółko. Uwielbiam jej rytm. Tak fane się do niej ćwiczy.
I tak mi minęło 30 minut
Mało ale zawsze coś, nie?

*a oto moje narwane cudo*
Tak. Siedzą mi demony w głowie. Tylko to Ja jestem pośród nich najgorsza.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Gdzieś mi czas do wakacji uciekł między palcami.
Postawiłam sobie wyzwanie, tabletkowo-głodówkowe.

Nie jem, czuje się wspaniała. Mam siłę na wszystko, głównie teraz naukę. Tylko strasznie ziewam i jakbym mogła to zasnęłabym w 3 minuty X3

śniadanie
-3 tabletki
-herbata z cytryną
obiad
---
kolacja
-sporo herbaty z cytryną i cukrem
razem:
60 kcal
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Hey, ciało?!
Czy nie miało być piękne?

*piersi* 82 [83]
*talia* 66 [67]
*brzuch 1* 70 [72] (wysokość pępka)
*brzuch 2* 78,5 [80] (najszersze miejsce)
*biodra 1* 86 [87] (na kościach)
*biodra 2* 88,5 [89] (pod pośladkami)
*udo 1* 52,5 [53] (najszersze miejsce)
*udo 2* 47 [47,6] (najwęższe miejsce)
*łydka* 33,5 [35]
*nadgarstek* 15.5 [15,5]
*ramię* 22,5 [23]

No dobra. Zmiany są. Ale ja to bym chciała większe no... Mam wrażenie jakby mi z nóżek więcej zeszło... tak widać. No ale jest jak jest.
Pozytywnie.
To wspaniałe gdy ktoś kogo się kocha akceptuje wszystkie nasze najgorsze wady i stara się pomóc...
Ale i tak nie skończę się "odchudzać". Póki nie osiągnę perfekcji !!


dzisiaj głodóweczka...
ciągnie mnie jednak do truskawek. takie czerwoniutkie, pyszniutkie, słodziutkie, mało kaloryczne.
SIŁY potrzebuję siły by wytrwać >u<
 

 
Przesłałam K. rysunek nas obojga, z przyzwyczajenia od rysowania szkieletów nie dodałam swojemu ciału tłuszczu.
Dostałam wiadomość, że jeśli cała jestem koścista jak na rysunku to się powiesi.
Zaśmiałam się, że nie. Jestem przecież pączkiem.
Nie zaprzeczył.
Czuje się tłusta.
Staje przed lustrem i widzę zmiany.
Tu widać trochę więcej kości, tu przerwa miedzy nogami jakby wyraźniejsza. Ręce mam takie patyczkowate i palce jakby bardziej chude.
A czuję się grubiej. Coraz bardziej nie mogę na siebie patrzeć.

Chcę już wakacji.
Tylko byleby nie siedzieć w domu.
Mam domek letniskowy ok 50 km za miastem.
Może uda mi się tak załatwić cobym mogła sobie tam pojechać. Sama na ok. tydzień. Będę mogła pomyśleć. Odpocząć od tego wszystkiego.
Wstawać rano, biegać po górach. Zrobić głodówkę jeśli będę chciała.

Z jedzeniem jest ok.
Przez wolne jem więcej, tak do 700 kcal.
Chcę teraz szkołę i znowu swoje 200 kcal.
 

 
dzisiaj też skromnie.

śniadanie
-2 jajka 160 kcal
-trochę majonezu 80 kcal
-2 tycie kromeczki 40 kcal
-3 łyżeczki serka 54 kcal
-kawa 5 kcal
-2 łyżeczki cukru 40 kcal
-mleko ok. 50 ml 25 kcal

razem
404 kcal

Mimo tego jestem cały dzień jak na prochach.
Szprycuje się odwzajemnioną miłością.

"I jak się będzie trwało i czekało czekało to i nawet dojdzie moment, że będziemy mogli sobą nawzajem rzygać
*Dlatego proszę.. zrób to dla mnie. Daj temu wiarę."*

Tak więc od wczoraj mam po co żyć. Mam dla kogo znów być. Teraz muszę się starać. By znów nie zacząć się ciąć. By wyglądać przyzwoicie.
Nie ma już dla mnie większej motywacji.
Chcę być piękna dla K., chcę, żeby widział mnie uśmiechniętą a z tym cielskiem nie stać mnie na najmniejszy grymas twarzy.

Wstałam sobie wcześniej niż zwykle.
trochę poćwiczyłam. skromnie ale małymi kroczkami...

20 przysiadów
10 pompek damskich
20 super-brzuszków
20 uniesień bioder
20 wymachów w bok, na każdą nogę, w leżeniu na boku
20 wymachów w górę, na każdą nogę, w leżeniu na wznak
20 wymachów to tyłu z ugiętą nogą, na każdą nogę w klęczeniu
20 wymachów to tyłu z wyprostowaną nogą, na każdą nogę w klęczeniu
20 wzniesień na palce
20 minut szybkiego spaceru.

po szkole
ok. 40 minut spaceru.
teraz idę znowu coś poćwiczyć.
 

 
Tak z dzisiaj już.
Dzisiaj bez żadnej chemii.

śniadanie
-pół małej bagietki 150 kcal
-2 tosty 100 kcal
-dżem i masło 170 kcal
razem: 420

nic więcej nie jadłam. piłam tylko herbatę. jak będę głodna to może coś zjem. ale mam skurczony żołądek wiec chyba to mało prawdopodobne
 

 
Tak. Wczorajszy dzień tylko umocnił mnie w przekonaniu, że nie lubię ludzi.
Ślub był piękny.
Kinga (panna młoda)wyglądała jak z bajki.
Wszystkie ciotki się popłakały ^^
a potem przyszło wesele....
Na szczęście po obiedzie udało mi się wyrwać i wrócić do domu. Zajumałam tacie laptopa i pogadałam sobie na skype z K.
Nie licząc jedzenia to było ok.

Zastanawiam sie ile kalorii pochłonęłam...

przystawka: 3 plasterki roladki z kurczaka - ok. 70 kcal.
zupa: krem pieczarkowy ok. 120 kcal
drugie danie: dość mały devolay ok. 200 kcal, 1 ziemniak 70 kcal
razem: 460 kcal
do tego śniadanie: 2 tosty z masłem i dżemem, 270 kcal.

w sumie: 730 :X
zabierzcie ode mnie jedzenie.